przejdź do treści strony kontakt
strona główna 501 936 975 menu wyszukiwarka

Kolejny mecz, który musiał się odbyć

PIłKA RęCZNA

Piotr WiszniewskiPiotr Wiszniewski
2016-01-09 19:19
32390

Michał Kapuściński

Kancelaria Andrysiak Stal Gorzów bez problemów pokonała MKS Henri Lloyd Brodnicę 43:22 (28:8). Najwięcej bramek dla gorzowskiej Stali zdobył duet skrzydłowych Mateusz Stupiński i Marek Baraniak. Na listę strzelców wpisali się nawet nasi bramkarze.

W sobotę mieliśmy okazję przekonać się, że druga liga nie jest odpowiednim miejscem dla naszej drużyny. Goście, którzy sami poprosili o przełożenie spotkania, przyjechali do Gorzowa w zaledwie ośmioosobowym składzie. To już kolejny mecz, w którym zwycięzca znany jest jeszcze przed pierwszym gwizdkiem.  - Niestety nigdy nie wiemy w jakim składzie przyjedzie rywala. Chcemy by mecze były dla kibiców ciekawe. Oczywiście życzymy sobie oglądać wygrane pojedynki , lecz po efektowanej walce. W taki dzień ciężko zmotywować i zmobilizować zespół - skomentował trener Janusz Szopa.

W pierwszej połowie gorzowianie zagrali jednak koncertowo. Naszym zawodnikom w ataku wychodziło praktyczni wszystko. Po kilkunastu minutach Stal prowadziła już 13:2, a aż 8 trafień zapisał na swoim koncie Marek Baraniak. Dobra gra w obronie oraz bardzo mizerna ofensywa rywala sprawiły, iż podopieczni trenera Janusza Szopy większość swoich bramek trafiali z kontrataku. Szybka gra pozwolił zdobyć nam aż 28 bramek, a stracić tylko 8.

- Kolejny raz przeciwnik przyjeżdża do nas w okrojonym składzie. Trzeba z tej ligi jak najszybciej uciekać. Są tylko dwa lub trzy zespoły, z którymi możemy powalczyć. Powiedziałbym, że to słaba liga. Pierwszą połowę mieliśmy bardzo dobrą. Byliśmy skoncentrowani od samego początku. W drugiej części gry zabrakło nam koncentracji. Zrobiliśmy jednak wszystko by wyglądała jak najlepiej. Chodzi nam o kibiców. Chcemy, żeby zobaczyli fajną piłkę ręczną. Widać po wyniku, że nie ma na co patrzeć - skomentował Mariusz Kłak.

W drugiej części spotkania gorzowianie zdecydowanie spuścili z tonu. Gra naszych piłkarzy ręcznych nie może jednak dziwić. Chyba w każdej drużynie dwadzieścia bramek przewagi sprawi, iż piłkarze poczują spory luz. Tradycyjnie trener Szopa dał pograć wszystkim swoim zawodnikom. Gorzowianie robili co mogli by umilić kibicom sobotnie popołudnie. Na parkiecie byliśmy świadkami kilku efektownych wrzutek, a w końcówce rzuty karne wykonywali nasi bramkarze Łukasz Szot i Krzysztof Nowicki. O klasie rywala świadczyć może sytuacja, w której po trzeciej karze Wiktora Jedrasika na boisku musiał pojawić się, przebrany w dodatkowy strój, bramkarz gości. Ostatecznie Stal odniosła 14 wygraną w sezonie pokonując rywala z Brodnicy 43:22.

- Trafił nam się kolejny mecz, gdzie bramkarze także trafić z karnego. W drugiej połowie chyba nie chcieliśmy już chłopaków z Brodnicy dobić. Są to sympatyczni ludzie, z którymi znamy się od wielu lat. Dałem dzisiaj szansę pograć wszystkim. Mogliśmy dzisiaj wygrać większą różnicą bramek. Rywal jednak nie zasłużył na stratę pięćdziesięciu goli. W drugiej połowie grał całkiem dobrze. Już myślimy o meczu z Wejherowem. Oni na pewno przyjadą w kompletnym składzie. Wtedy będzie trzeba zagrać jak w pierwszej połowie tego meczu - powiedział trener Janusz Szopa.

Kancelaria Andrysiak Stal Gorzów - MKS Henri Lloyd Brodnica 42:22 (28:8)

Stal: Nowicki 1, Szot 1 - M. Stupiński 8, Baraniak 8, Zając 5, Kłak 5, Polak 3, Gałat 3, Kubacki 3, Chudy 2, Kminikowski 1, Stefanicki 1, Śramkiewicz 1, Góral 1.

MKS: Jaworski, Banasiak - Nowak 6, Zembrzycki 5, Jędrasiak 4, Burliński 3, Rudnik 3, Ciesielski 1.

Komentarze:

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x