przejdź do treści strony kontakt
strona główna 501 936 975 menu wyszukiwarka

Pielin: O politykach, najwyżej z obojętnością

KONSTYTUCJA MąDRALO

Leszek Pielin
2019-02-10 17:08
4740

Wszystko już było w literaturze, w wywiadach, w historii...

Tadeusz Dołęga-Mostowicz „Ostatnia brygada” cz. 1, rodz. VI:
– Jest źle, no, oczywiście źle, ale kto temu winien? Pewno wszyscy, i ci z prawej, i ci z lewej, i ci z centrum. Pierwej byli u władzy ci, co twierdzili, że polityka to świństwo, a teraz są ci, co znajdują, że to fałszywa gra. A i jedni, i drudzy zapominali dodać, że to kokosowy interes. Tylko trzeba umieć brać się do tego interesu.
– No, a nadużycia? A kupczenie przekonaniami, a korupcja? Trylski wzruszył ramionami.
– Humanum est. Były i będą.
– A moralność, a etyka, przecież kiedyś się za to będzie ponosić odpowiedzialność?
Redaktor roześmiał się serdecznie.
– Bądźmy łagodni! Kto ma żądać sprawozdania?
– Choćby historia, choćby przyszłe pokolenia. A i dziś opozycja obsypuje was zarzutami bardzo ciężkimi.
– Myśmy pisali to samo o nich, gdy oni byli u władzy. To, przyjacielu, są fatałaszki. Przyjdą znów oni – znowu my będziemy ciskać pioruny.
 
Polityka w ostatnich latach, ta która wyprowadziła mnie i moich przyjaciół w geście niezgody na ulice, ale i ta wcześniejsza (po 1997 roku), która kształtowała grunt nicnierobieniem pod dzisiejszą sytuację – tzn. rozwałkę systemu demokratycznego przez PiS, mówi właściwie wszystko o polityce, politykach, ich kompetencjach, moralności, prawdziwości deklaracji. Wiemy, gdzie ich priorytety, wiemy, na co możemy liczyć. Najprostsza odpowiedź? To interes wodza partii i jej ścisłego kierownictwa. To wszystko, co jest ich drogowskazem w działaniu. Podniosą głowę czasami znad tabel „zysku rządzenia”, aby spojrzeć, czy my Obywatele jeszcze siedzimy cicho czy już szykujemy się do protestu. To trzeba przyznać, że mają niewielkiego stracha przed nami, bo wiedzą, że większe niezadowolenie z ich bezczelnego nicnierobienia dla nas, może wymieść ze sceny ich „godne” pupy.
 
Jacek Żakowski, 17 luty 2010 r. „Polityka”:
Jacek Żakowski: – Czy nasi politycy są inni?
Prof. Krystyna Skarżyńska: – Od kogo?
– Od ogółu.
– Do polityki idzie człowiek, który ma napęd i chęć bycia w centrum zdarzeń. Albo chce coś ważnego zrobić i wierzy, że mu się to uda.
– To jest odwaga? Narcyzm? Pycha? Egotyzm?
– Jakiegoś rodzaju egotyzm, dążenie do zaznaczenia swojej obecności. Politycy są bardziej niż inni nastawieni na własne dokonania, na wyróżnienie się i na władzę. A to są potrzeby, których Polacy nie cenią zbyt wysoko. Bardziej – przynajmniej w deklaracjach – cenimy wartości wspólnotowe.
– To by tłumaczyło permanentne napięcie między polską polityką – bez względu na to, kto akurat rządzi – konsekwentnie forsującą rozwiązania odwołujące się do indywidualizmu i osobistej zapobiegliwości, a opinią publiczną, która się równie konsekwentnie takim rozwiązaniom sprzeciwia.
– To napięcie istnieje w każdej demokracji. Ale w bardziej indywidualistycznych kulturach jest mniejsze. U nas politycy różnią się od ogółu bardziej niż w większości indywidualistycznych społeczeństw.
 
Niestety tu należy się przytyk nam Obywatelom. To nasza obojętność na państwo, praworządność, a przecież ich zgwałcenie jest dla nas pierwszym zagrożeniem. Wszelkie, najmniejsze zderzenie z państwem w sprawach życiowych skończy się niekorzystnie dla zwykłego Obywatela, który nawet nie interesuje się polityką, obojętne jest mu, kto rządzi, siedzi cicho, nie protestuje. Usprawiedliwienie? Partie, wszystkie od czasu przemian systemu, skutecznie nas odstręczały od zainteresowania i angażowania się w sprawy państwa. Słynna ciepła woda w kranie.
 
Osobiście uważam, że zainteresowanie państwem powinno być zawsze w centrum naszej uwagi. Polska to nasze miejsce na tym świecie, bezpieczeństwo, nasze wygodne życie, naszych dzieci naszych wnuków, o którym mówi się dobrze i chce się tu godnie żyć. A jakość demokracji w Polsce to niestety nie profesjonalizm ludzi we władzach, tylko widzimisię paru ludzi z wierchuszki partii (horror). Do polityki posyłamy ludzi, stawiając krzyżyk na karcie wyborczej, bez analizy moralności, kompetencji, ale za to wygadanych, obiecujących wszelkie rozdawnictwo, potrafiących nas oczarować składną gadką, która nigdy nie wypełni się treścią, jeśli wódz partyjny na to nie pozwoli, a nie pozwoli jeśli to nie będzie jego interesem albo jego najbliższych popleczników. Zaplecze partyjne jest tylko dla poparcia głosu wodza, a poparcie będzie, bo wódz rozdaje stanowiska. Gra, gra, wielka gra partyjna. Nie dla nas, na pewno nie o nas. To gra o władzę o wpływy o pieniądze dla garstki ludzi.
 
Gabriel Trade:
– Fabryką władzy jest sfera publiczna i fabryka ta musi pracować nieustannie, a nie raz na cztery lata.
 
Czy jest wyjście z tego „zaczadziałego” partyjnego myślenia o państwie? Jest i to niezwykle proste. Kandydaci na posłów są wpisani alfabetycznie na jedną listę bez loga przynależności i poddają się publicznemu wysłuchaniu. Oczywiście, sami się prezentują Obywatelom, najlepiej na ulicy. Partia to przeżytek, jak uczy historia, nieszczęście dla wielu krajów, naszemu też się trafiło. A na własny partyjny użytek powinni wszyscy członkowie partii domagać się maksymalnej demokratyzacji wewnętrznej działalności, przywódca to przedstawiciel grupy ludzi, a nie kreator wizji jedynie słusznej.
 
Istotna wiadomość – 1 lutego podpisano umowę zawiązującą Europejską Koalicję dla Polski, oby słowo spisane na papierze wypełniło się treścią współpracy. Ostatnia szansa.
 
Jan Hartman, artykuł „Duch się nam zapodział”:
– Gdyby polityczna agora stała się obszarem autentycznie ważnym i wspólnym, w którym z powagą mówi się o rzeczach duchowo najistotniejszych dla wszystkich obywateli razem i dla każdego z osobna, bez uszczerbku dla niczyich praw i swobód, wtedy całe społeczeństwo wzniosłoby się na wyższy etycznie poziom. Stałoby się społeczeństwem substancjalnym, a więc odpowiedzialnym i myślącym – takim, jakiego pragnął Hegel. Jeśli tej substancjalności brakuje, a rząd uchyla się od brzemienia kwestii, jakie na co dzień porusza filozofia i religia, puste miejsce na agorze tym łatwiej zajmują kuglarze odgrywający demagogiczny teatrzyk niby-wartości, żonglując na oczach pogardzanej przez siebie wyborczej gawiedzi patriotycznymi i religijnymi symbolami oraz nacjonalistycznymi i ksenofobicznymi kliszami.
 
Leszek Pielin jest członkiem Stowarzyszenia Obywatele GW 66-400 
oraz 
ruchu społecznego Obywatele RP w Gorzowie 

Komentarze:

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x